Ogród Światła w Wilanowie
Kontynuując zwiedzanie różnych warszawskich atrakcji postanowiliśmy ze znajomymi odwiedzić Królewski Ogród Światła w Wilanowie.

Królewski Ogród Światła przy pałacu w Wilanowie to wystawa plenerowa, w ramach której tysiące kolorowych diod ułożono w finezyjne kształty. To doskonała propozycja na zimne i szare wieczory zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, a także jedna z największych atrakcji Warszawy.
Ponad rok temu odwiedziliśmy z Kasią Lumina Park w Lublinie, gdzie cały ogród botaniczny został na zimę zamieniony w wystawę prezentującą historię światła. Wspominając tą udaną wyprawę dosyć łatwo dałem się namówić na odwiedziny w Ogrodzie Światła, który otworzył się w pałacu w Wilanowie.

Wystawa otwarta jest od połowy października aż do końca lutego, my postanowiliśmy udać się tam jeszcze przed Świętami. Blisko pałacu znajduje się parking, z którego skorzystaliśmy - był dosyć mały, ale ostatecznie udało się znaleźć wolne miejsca.
W drodze do Ogrodu Światła znaleźliśmy automaty, w których można kupić sobie bilety, co było wygodniejsze niż stanie w kolejce do kasy. Dodatkowo główna ścieżka prowadząca do pałacu była podświetlona, z interaktywnym przedstawieniem, co samo w sobie było już bardzo fajną atrakcją.

Po wejściu na teren udaliśmy się w lewo, na plac z widokiem na ścianę pałacu, na którym prezentowana była wizualizacja odtwarzana regularnie co pół godziny. Po niej poszliśmy w prawo, by obejrzeć oświetlone elementy ogrodu.

Ogród różany prezentował się świetnie - fontanny wypełnione mieniącą się “wodą” wspaniale współgrały z ogromnymi, czerwonymi kwiatami.

Z tyłu pałacu mogliśmy podziwiać wizualizację z podkładem muzycznym. Tam także można było sterować lunetą, która rzucała światło na ścianę pałacu.

Całe zwiedzanie zajęło nam może z pół godziny. Nie jest to jakaś ogromna wystawa, i jest to trochę inny klimat niż Lumina Park, bo tam było nieco więcej chodzenia między instalacjami, ale mimo wszystko warto wpaść do Królewskiego Ogrodu Światła w Wilanowie, bo prezentuje się bardzo fajnie.
