Majorka po raz trzeci
To, że Majorka jako cel wakacji bardzo nam się podoba było wiadomo już od dawna, natomiast rok temu znaleźliśmy świetny, niezatłoczony hotel we względnie spokojnej okolicy, do którego chętnie wróciliśmy w te wakacje.

Plaża i basen
Tym razem nie kombinowaliśmy za dużo, bo wiedzieliśmy już, że w tym miejscu najlepiej działa prosty plan: odpoczynek. Prawie codziennie lądowaliśmy więc albo na plaży, albo na basenie, czasem tu i tu.

Plażing, smażing, pływanie i zwykłe wakacyjne nicnierobienie wyszły nam bardzo dobrze. Kasia była zadowolona, my również, więc nie było sensu na siłę poprawiać planu idealnego.
Rezerwat i ptaki
Wybraliśmy się też do pobliskiego rezerwatu pooglądać ptaki. Sama okolica była bardzo przyjemna do spacerowania, a dodatkowy bonus był taki, że spotkaliśmy tam znajomego Zbyszka, więc zrobiło się wręcz swojsko, tylko w bardziej wakacyjnych okolicznościach przyrody.

Było trochę podpatrywania natury, trochę spaceru i ogólnie bardzo spokojny, udany wypad.
Konie, tym razem na serio
Głównym celem tegorocznego wyjazdu była jednak jazda konna. Rok temu udało nam się zaliczyć godzinną przejażdżkę, więc tym razem poszliśmy o krok dalej i wybraliśmy się na dwie godziny.

I to był strzał w dziesiątkę. Zobaczyliśmy całą okolicę, trafiliśmy na bardzo fajne widoki na dolinę, a Kasi bardzo się podobało. Jeśli coś miało być wakacyjnym hitem tej wycieczki, to konie były bardzo mocnym kandydatem.
Mundial po hiszpańsku
W hotelu i okolicy towarzyszyły nam też mecze Hiszpanii na Mistrzostwach Świata. Wygrywali jak leci, więc fajnie kibicowało się razem z miejscowymi i turystami, bo atmosfera robiła się coraz lepsza z każdym kolejnym spotkaniem.

Ostatecznie Hiszpania wygrała cały turniej, chociaż sam finał oglądałem już później w Polsce.
Quady
Rok temu chciałem ogarnąć quady, ale się nie udało - tym razem w końcu się udało i było super.

Bardzo mi się podobało, więc jeśli wrócimy tam za rok, to chętnie ogarnę dłuższą wyprawę, bo tym razem dostępna była tylko krótsza opcja.
Całodniowy wypad na Minorkę
Największą wycieczką podczas tego wyjazdu była całodniowa wyprawa promem na Minorkę. Wstaliśmy wcześnie, wróciliśmy późno, ale zdecydowanie było warto.
Minorka okazała się trochę innym światem niż Majorka - spokojniejszym, wolniejszym i bardzo urokliwym. Były wioski rybackie, było miasto, była wytwórnia pomady, kościół na wzgórzu z widokami na całą wyspę, a na koniec jeszcze spacer, wiatrak, koncert na żywo, i lokalny turniej szachowy.

Dużo jak na jeden dzień, ale właśnie dzięki temu ten wypad tak dobrze zapadł nam w pamięć.
Wrażenia
Ogólnie było super. Hotel ponownie okazał się bardzo dobrym wyborem, a połączenie odpoczywania na plaży z pojedynczymi atrakcjami znowu idealnie nam zagrało.
Na ten moment plan jest prosty: za rok też chętnie wrócimy, z jednej strony dalej odpoczywać, a z drugiej dorzucić sobie jeszcze kilka nowych atrakcji.
