Labubu atakuje
Nowy trend dotarł do Polski, oraz oczywiście także do nas - chodzi o laleczki Labubu, które z założenia mają być słodkie i straszne jednocześnie.
Labubu to lalki z wielkimi oczami i jeszcze większym uśmiechem pokazującym ostre jak brzytwa zęby. Fenomen ma się dobrze nad Wisłą - wielu influencerów i YouTuberów, których śledzi Kasia, nagrywa o nich mnóstwo swoich materiałów.
Postać stworzona przez hongkońsko-belgijskiego projektanta Kasinga Lunga jako główna bohaterka serii opowieści The Monsters. Kolekcjonerskie pluszaki przedstawiające Labubu są sprzedawane przez chińską sieć detaliczną Pop Mart.
Znaną sztuczką zwiększającą sprzedaż jest niewiadoma - zamknięte pudełka zawierają różne lalki i nigdy nie wiadomo na co się trafi, przez co trudno jest skompletować całą serię. A tych jest wiele, więc kupować nowe pudełka można niemal w nieskończoność.
Co ciekawe jest dosyć spore ciśnienie na to, by mieć oryginalne lalki, które są drogie. Jest kilka sposobów na sprawdzenie oryginalności i była to pierwsza rzecz, którą zrobiła Kasia po zakupie swojej pierwszej Labubu.
Kasia na szczęście umie już zarządzać swoimi finansami, więc co prawda pierwszą lalkę Labubu kupiła dosyć szybko po wypatrzeniu jej w sklepie, ale nie pytała nas o zakup, tylko wydała na nią swoje własne pieniądze.
Jakiś czas później kupiła drugą z innej serii, i chciała kupić ich więcej, ale po dłuższym zastanowieniu zostawiła resztę dostępnych funduszy na coś innego - te dwie lalki Labubu na razie w zupełności jej wystarczą.