It Takes Two z asystą
Zaczęliśmy grać z Ewą w kooperacyjną grę It Takes Two na naszej konsoli Nintendo Switch, natomiast po pewnym czasie kończyliśmy ją we trójkę - razem z Kasią.

It Takes Two to gra stworzona przez studio Hazelight i wydana w roku 2021 przez Electronic Arts, która według wielu opinii jest jedną z najlpeszych gier kooperacyjnych ostatnich lat.
Rodzice Rose, Cody i May, planują rozwód. Dziewczynka bardzo to przeżywa i by ulżyć sobie w smutku, tworzy dwie laleczki – jedną z gliny, drugą z drewna – które mają reprezentować jej mamę i tatę. W tajemniczych okolicznościach umysły rodziców zostają przeniesione do ciał stworzonych przez Rose lalek. Zminiaturyzowani bohaterowie budzą się we własnym domu, który ukazuje im nieznane dotąd, bajkowe oblicze.
Fabuła oraz kategoria wiekowa PEGI 12+ sugerowały rozgrywkę mnie i Ewie, natomiast ostatecznie także Katarzyna wzięła udział w całym tym przedsięwzięciu. Jak do tego doszło? Gra jest dosyć trudna a sterowanie wymaga zręczności i koordynacji - Ewa nie jest przyzwyczajona do tego typu mechanik, więc zdarzało się, że ja szybko pokonywałem dany fragment, a potem na nią czekałem.

Kasia uważnie przyglądała się naszej rozgrywce i w pewnym momencie zasugerowała, że chętnie pomoże, bo też chce zagrać. Graliśmy już wcześniej z Kasią w Unravel Two, więc mieliśmy doświadczenie w tego typu kooperacyjnych zręcznościówkach.
Skończyło się na tym, że Ewa przechodziła łatwiejsze fragmenty i skupiała się na fabule, a Kasia pokonywała trudniejsze wyzwania i walczyła z bossami. Efektywnie graliśmy w It Takes Three, bo wszyscy siedzieliśmy na kanapie i śledziliśmy rozgrywkę, a dziewczyny w razie potrzeby zamieniały się kontrolerem.

Sama gra natomiast jest świetna - wprowadza mnóstwo oryginalnych, pomysłowych mechanik zmuszających graczy do współpracy, by pokonywać pojawiające się na drodze przeszkody. Trzeba trochę pogłówkować, a potem zgrać działania, by przechodzić kolejne wyzwania.
Fabuła jest dosyć ciężka (rozwód rodziców), Cody i May na początku gry za sobą nie przepadają, ale łączy ich chęć powrotu do ludzkiej postaci. Ich działania bywają dosyć brutalne (PEGI 12+ gra dostała za “łagodne wulgaryzmy i kreskówkową przemoc”), szczególnie pamiętna jest scena torturowania pluszowej królowej Cutie the Elephant. Daliśmy jednak radę bez koszmarów, tak samo jak ze Stranger Things, które również było od 12 lat.

Na szczęście wszystko jest w granicach rozsądku i ogólnie gra się bardzo przyjemnie. Przejście całej gry zajęło nam około 20 godzin rozłożonych na przestrzeni kilkunastu weekendów, gdyż graliśmy po 2-3 godziny dziennie, głównie w soboty, i to nie wszystie po kolei.
Jeśli klimat wam odpowiada, to zdecydowanie polecamy przynajmniej spróbować, by zobaczyć, czy sama gra wam podejdzie, bo mechanicznie jest świetna i powinniście spędzić przy niej mnóstwo dobrego czasu. My natomiast planujemy zagrać (już we dwoje z Kasią) w kolejny kooperacyjny hit od Hazelight, czyli Split Fiction.
